W Istebnej byliśmy dobre kilka tygodni temu, dużo o niej pisałam, bo Trójwieś to jedno z moich ulubionych miejsc w Beskidach. Dziś przedstawiam wam ostatnią część naszej wycieczki. Na sam koniec zafundowaliśmy sobie basenowe odprężenie w jedynym w okolicy hotelu. Basen – Park Wodny Olza w hotelu Zagroniu nie jest może największy, ale nam się bardzo spodobał. Szczególnie, że… w zasadzie byliśmy w nim sami! Nie ma to jak przyjazd w piątkowe przedpołudnie poza sezonem.
zabawa
W taki upał (dlaczego nam w Zakopanem padało???) nic tylko siedzieć w wodzie. My też udaliśmy się na basen 😉 Dzieciaki zachwycone! I Hania, i Hubert – rosną nam wspaniali pływacy 😉
W sumie Termy Szaflary wybraliśmy patrząc przez pryzmat finansów. Tam dzieciaki nadal wchodziły za darmo (do 120 cm wzrostu, inne baseny wprowadziły płatność od 3 roku życia). No i chcieliśmy być tam tylko (a może aż) 2,5 godziny. Wydaje mi się, że na tych większych basenach (Białka czy Bukowina) żeby zaliczyć wszystkie atrakcje trzeba jednak być dłużej.
Termy nie są bardzo duże. To kilka basenów pod dachem i na powietrzu (tam też brodzik dla dzieci). W jednym basenie są bicze wodne, w drugim (na powietrzu) malutka część z falą. Dla dzieci (na dworze) mała zjeżdżalnia, siatka do wspinania się nad wodą, kilka stateczków i… kule wodne (dla mnie te zabawki zdecydowanie zbędne, szczególnie, że baseny ogromne nie są). W środku są większe zjeżdżalnie (ale nie żadne znane z aquaparków „rury”). Hania najpierw była nimi przerażona. W sumie na pierwszy zjazd zaciągnęłam ją siłą… Ryczała wniebogłosy. Potem też był ryk – musieliśmy siłą ją ze zjeżdżalni ściągać 😉
Woda w basenach na dworze miała jakieś 30 stopni, temperatura powietrza – 19… No nie wychodziliśmy z wody 😉 Hania wspinała się po pajęczynie i z zazdrością patrzyła na dzieciaki pływające w małych stateczkach (bała się do nich wejść). Na dworze jest też malutki basenik (wydzielony z tego dużego) z falą, fontanna i grzybek.
Baseny pod dachem są z cieplejszą wodą, więcej czasu spędziliśmy właśnie tam 😉 Zdjęć nie mamy, bo wszystko parowało. Poza tym nie było na nie czasu, trzeba było łapać zjeżdżające dzieci 😉
Mnie się podobało inhalatarium – pooddychałyśmy sobie trochę z Hanią 😉
Basen Hani bardzo się podobał. Byliśmy rano i to było najlepsze posunięcie – pod koniec naszej zabawy było już zdecydowanie więcej ludzi niż na początku. A przy wyjściu okazało się, że kolejni chętni już czekają w sporych kolejkach. Tak więc na baseny tylko rano!
* * *
Informacje praktyczne:
Termy Szaflary,Osiedle Nowe 20, Szaflary, ok. 17 km od Zakopanego, www.termyszaflary.com
Godziny otwarcia: codziennie od 8.00 do 22.00. Cennik znajdziecie tutaj. Dzieci do 120 cm wzrostu wchodzą za darmo.
Krasiejów czyli w opolskiej krainie dinozuarów
Krasiejów to olbrzymi park dinozaurów. Przyznaję, że z zasady nie lubię takich miejsc. Uważam, że są strasznie komercyjne, co potwierdza też to, że ostatnimi laty powstało ich pełno. Tak, park dinozaurów odwiedzimy będąc i w górach, i nad morzem, i pod Warszawą, są wszędzie. W Krasiejowie był przynajmniej powód, by powstał – w końcu tam archeolodzy co nieco wykopali… Wykopaliska trwają tam od lat 80. XX wieku, a wśród znalezisk jest m. in. wcześniej nieznany pradinozaur, dziś zwany Silesaurus opolensis. Tak więc pojechaliśmy, by sprawić dzieciom frajdę. I wiecie co? Było świetnie! Naprawdę byłam pozytywnie zaskoczona i już wiem, że wrócimy tam latem, gdy Jura Park będzie już działał pełną parą (teraz nie działały wszystkie atrakcje).
