Warszawa była ostatnim punktem naszego tegorocznego urlopu. Loty do Modlina były sporo tańsze niż te do Katowic, więc tak przy okazji… Przecież każda powód do spotkania ze znajomymi jest dobry, prawda? Po raz kolejny przekonaliśmy się, że Warszawa naprawdę da się lubić, choć wysiadając w okolicach Centralnego zazwyczaj muszę to sobie 2-3 razy powtórzyć (ale halo, halo, przecież na co dzień przebywam w Katowicach, które wciąż zmagają się z – zupełnie nie zasłużonymi – niezbyt przychylnymi opiniami). Gdy idzie się „w miasto” jest już dużo lepiej. Tym razem spędziliśmy w Warszawie prawie dwa dni, ale ze względu na temperaturę (byliśmy w trakcie nieziemskich sierpniowych upałów, których na szczęście już nie pamiętamy) nie zwiedzaliśmy szczególnie dużo. Z naszych (moich) nieco rozdmuchanych planów zostały dwa punkty – POLIN, czyli Muzeum Historii Żydów Polskich i kawiarnia 8 stóp, a w niej spotkanie z w sumie dobrą znajomą z internetu.
Polska
Pomimo, że listopad mamy piękny coraz częściej zaglądacie w posty oznaczone tagiem „atrakcje na niepogodę”, więc chyba coś jest na rzeczy. Już wkrótce będzie wpis o świetnym miejscu właśnie na niebyt sprzyjającą aurę, tymczasem już dziś mam dla was konkurs. Tak, tego jeszcze na Podróżach Hani nie było. Zapewne pamiętacie nasz wpis o Żarkach i tamtejszych atrakcjach dla rodzin z dziećmi (nie pamiętacie? to przeczytajcie tu). Jedna z nich – pracownia EtnoJura ma dla was prezent. Może być w sam raz na zbliżające się Mikołajki.
Bielsko-Biała po raz enty, czyli słoneczny jesienny dzień na Szyndzielni
Bielsko-Biała to jedno z naszych ulubionych miast. Po raz kolejny byliśmy tam kilka tygodni temu. Podobno tamta niedziela miała być ostatnim tak ciepłym dniem w październiku. Jak się okazało – bzdura. Ostatni weekend też był boski. Dlatego jednak o Szyndzielni wam napiszę, może cały listopad będzie przepiękny!
Cieszyn. Spotkanie blogerów z historią miasta w tle
Cieszyn mamy blisko, dlatego bardzo byłam zła, gdy nie udało mi się pojechać na 1. Ogólnopolskie Spotkanie Blogerów Podróżniczych (było w kwietniu). By nadrobić stracony czas pojechaliśmy tam na krótką majówkę (klik). Blogerzy jednak tak się miastem (nie dziwię się) i 3 Bros’ Hostel Cieszyn, w którym działa się cała awantura (dziś już też się nie dziwię) zachwycili, że… 2. Spotkanie odbyło się dokładnie w tych samych okolicznościach przyrody (no nie dokładnie – było zimniej i wietrzniej). Tym razem musiałam być!
Zbaczamy z trasy cz. 3, czyli Jura mniej znana
Myśląc Jura Krakowsko-Częstochowska najczęściej widzimy zamki – Ogrodzieniec (klik), Olsztyn (klik), Mirów i Bobolice (klik), Złoty Potok (klik) czy Pieskową Skałę albo skałki, choćby słynny Okiennik czy skałki w Podlesicach. Te miejsca są już rozpoznawalne i oblegane przez turystów, zwłaszcza w weekendy. Tymczasem na Jurze nadal są miejscowości, w których turystów raczej nie ma, a z przygotowanej infrastruktury korzystają najczęściej (choć mam nadzieję, że się to zmieni) sami mieszkańcy. Będąc na weekendowym malinobraniu postanowiliśmy chwilę odetchnąć „na peryferiach” turystycznej Jury. Dziś zapraszam na spacer do Mstowa i słodki deser (a co, należy się, godzinę Huba na plecach nosiłam) do Folwarku Kamyk. Znacie te miejsca? Są rzut beretem od Częstochowy, wystarczy pół godziny drogi samochodem i… już!
