No właśnie, jaki był miniony rok? Blogowe, a raczej rodzinne doświadczenie podpowiada mi, że nie ma sensu publikować moich planów na 2017 r. I tak, podobnie jak te na 2015 i 2016, pewnie się nie sprawdzą. Z dzieciakami na pokładzie nie ma chyba sensu planować wyjazdów z dużym wyprzedzeniem (choć pomysłów mam multum i już ich spisywanie sprawia mi radość). Więc tym razem nie napiszę, gdzie marzy mi się spędzić pierwsze dni wiosny, Wielkanoc czy urodziny dzieciaków (choć wiem to doskonale i to od dość dawna). Napiszę więc, co dobrego było w roku, który właśnie minął. Choć dobrych chwil było naprawdę wiele, ograniczę się do 3 momentów. Za to takich, których życzę każdemu z was.
Poradnik
Dzieci odkrywają Śląskie, czyli historia spełnionego marzenia
Macie marzenia? Na pewno macie. A realizujecie je? Ja od dawna o pewnym marzeniu mówiłam, chyba z dwa lata. W końcu w okolicach marca tego roku zamiast mówić, zaczęłam robić. Pisać, sortować zdjęcia, szukać graficzki i korektorki (jak robić, to dobrze). No i myśleć o pieniądzach, bo jednak papier to papier (ja z tych staromodnych, ceniących wydania papierowe i zawsze jeżdżących z przewodnikami). W ten sposób przyszedł nam do głowy portal Polak potrafi, dzięki któremu nie raz przekonano się, że w narodzie siła. Po tygodniach przygotowań powstał nasz projekt, o którym więcej pisaliśmy tutaj. Wszystko zaczęło się 15 maja, wtedy zbiórka ruszyła. I wtedy zaczęłam myśleć, że faktycznie jest szansa, by przewodnik „Dzieci odkrywają Śląskie” był wydany.
Zastanawialiście się kiedyś skąd u tych wszystkich blogerów, czy innych podróżników taki pęd do wyjazdów? Od dziecka wędrowali po Polsce i świecie z rodzicami i tak im już zostało? A może wręcz przeciwnie, może pierwszy raz za granicę wyjechali późno? Może na studiach i teraz nadrabiają? Mnie to zawsze interesowało, dlatego… zapytałam, co mi tam 🙂 Kogo? Blogerów, których znam/lubię/czytam (a najczęściej – i to jest najpiękniejsze w tym wszystkim – wszystkie te trzy warunki spełnione są naraz), osoby, których bliskimi (dalszymi czasem też) wyprawami się inspiruję. Jesteście ciekawi co mi powiedzieli? A jak wyglądali w młodości?
Dzieci odkrywają śląskie, czyli spełniamy marzenia z Polak potrafi!
Macie marzenia? Ja mam. Nawet całkiem sporo. A realizujecie je? Ja niestety nie wszystkie. Ale jedno właśnie ma wielką szansę na spełnienie! Wszystko dzięki portalowi Polak potrafi, w którym własnie ruszyła nasza zbiórka. Planujemy wydać przewodnik „Dzieci odkrywają śląskie”. Dlaczego akurat ten region? Bo tam są miejsca, które znamy jak własną kieszeń. Miejsca, do których wracamy i które możemy polecić z czystym sumieniem. Poza tym, skoro czytacie tego bloga to wiecie, że jestem nieźle zakręcona na punkcie pokazania światu moich najbliższych okolic. Właśnie dlatego powstaje ta książka.
Często pytacie o ten nasz Cypr, przede wszystkim o koszty wyjazdu i warunki dla dzieci. Tak więc zbiorczo odpowiadamy jak to było w naszym przypadku. A było i fajnie, i tanio, czyli optimum. Przypomnę, na Cyprze spędziliśmy 10 dni w marcu, a więc tuż przed początkiem sezonu (szczególnie było to widać na niektórych plażach, na których trwały do niego ostatnie przygotowania). Bilety na samolot rezerwowaliśmy dość późno, bo pod koniec stycznia, mieszkanie – na początku lutego. Całość kosztów związanych z wyjazdem naszej czwórki wyniosła 2 tysiące złotych. Za co płaciliśmy? Za wszystko!
