Żywiecczyzna bez smogu? Okolice Żywca to jedne z najurokliwszych i – co dla mnie bardzo, bardzo ważne – najspokojniejszych rejonów województwa śląskiego. Niestety, Żywiec to też jedno z najbardziej zanieczyszczonych miast w Polsce i Europie. Ma pecha i nasz Rybnik, a i mieszkańcy swoimi zwyczajami „ciepłowniczymi” nie ułatwiają wyjścia na prostą. Na szczęście wystarczy pojechać trochę wyżej, by cieszyć się czystym powietrzem, ciszą i – w tym roku wyjątkowo piękną – zimą. Szkoda tylko, że siedząc przed „naszą” Stefanówką w Ślemieniu na horyzoncie widzieliśmy czarną łunę…
noclegi
Apartamenty Fulinowo w Kuźnicy – nasza opinia
Apartamenty Fulinowo – jak tu bajecznie! Takie było nasze pierwsze skojarzenie, kiedy po całonocnej jeździe samochodem o świcie podjechaliśmy pod wskazany adres w Kuźnicy. I faktycznie, malutkie domki, w których urządzono niezwykle klimatyczne pokoiki miały w sobie coś z bajki. Dbałość o detale, gustowne i przytulne wnętrza, bliskość plaży i to czego szukaliśmy w przypadku naszego bardzo spontanicznego wyjazdu – cisza i spokój. Pewnie w sezonie z tymi ostatnimi można się i tu pożegnać, dla nas Fulinowo jest idealne właśnie na leniwe krótkie pobyty tuż po lub tuż przed najazdem letnich bałtyckich turystów. Na pewno wrócimy tu jesienią, wydaje mi się, że wtedy jest tu najpiękniej.
Holiday Village Tatralandia – czy warto mieszkać przy basenie?
Będąc w Tatralandii mieliśmy najlepszy z możliwych noclegów – Holiday Village Tatralandia. Dlaczego? Bo mieszkaliśmy tuż za bramą basenu (o samym aquaparku pisaliśmy już tutaj). Do tego w klimatycznych domkach położonych wśród zieleni. Cisza, spokój, poranny śpiew ptaków… A wieczorem ognisko lub grill tuż po wyjściu z basenu. Raj! Do tego nasz domek, położony na skraju „Rybarskiej zatoki”, był najładniejszy z wszystkich domków, z jakich składa się wakacyjne osiedle.
Przedświąteczny weekend spędziliśmy w Kompleksie Istebna Zagroń. Zawsze chciałam trochę odpocząć od świątecznej gonitwy i jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę! Po pierwsze, ludzi jak na lekarstwo, tłumy były dopiero tydzień później. Po drugie, atrakcje dla dzieci na wyciągnięcie ręki, co przy kapryśnej aurze (pierwszego dnia nasze plany lekko pozmieniała gęsta mlecznobiała mgła) było bardzo ważne. Do naszej dyspozycji był kącik zabaw, baseny, a na zewnątrz dzieciaki mogły zobaczyć zwierzątka w mini zoo.
Portal Airbnb, dzięki któremu można wynająć pokój lub całe mieszkanie w zasadzie w każdym zakątku świata, działa już dobre kilka lat, jednak w Polsce robi prawdziwą furorę chyba od mniej więcej roku. Wcześniej nie mieliśmy okazji go przetestować, bo jakoś tak się składało, że zawsze spaliśmy u znajomych (tradycyjnie dziękujemy!) lub za grosze w hotelach niskobudżetowych (nadal twierdzę, że w przypadku weekendowych wypadów 2 mikro pokoje z prysznicem przy łóżku za 78 zł na naszą czwórkę są wystarczające, pewnie wiecie o jaką sieć chodzi).
W Barcelonie znajomych nie mieliśmy, dodatkowo jechaliśmy w 7 osób, trzeba więc było szukać jakiegoś miłego lokum. Oczywiście jak najbliżej topowych atrakcji miasta. I do tego jak najtaniej… Po krótkim przeglądzie ofert hosteli, hoteli i strony Airbnb szala zdecydowanie przechyliła się w stronę tego trzeciego. W efekcie korzystaliśmy z portalu dwa razy – w wynajmowanych dzięki niemu mieszkaniach spaliśmy i w Gironie (1 noc, a właściwie kilka godzin, gdybyśmy jechali bez dzieci pewnie ten nocleg byśmy sobie darowali), i w Barcelonie (6 nocy).
