W Pokazowej Zagrodzie Żubrów Hania już była, ale nie pamiętała nawet wszędobylskiej gęsi (klik). Ja byłam tam tysiąc razy, ale tym razem po raz pierwszy widziałam żubry NAPRAWDĘ na wyciągnięcie ręki. Od naszej ostatniej wizyty stado się rozrosło – dziś oglądać można 6 dorosłych okazów (Plista, Plawiant, Porcja II, Placka, Plessner i Plisar) i dwa maluchy. Wszystkie imiona zaczynają się na PL żeby było jasne, że są to żubry pochodzące z pszczyńskiej linii tych zwierząt. Hania wszystkim dokładnie się przyjrzała – ponieważ spóźniliśmy się na karmienie, spędziliśmy w zagrodzie ponad 2 godziny (no przecież musieliśmy widzieć co te żubry jedzą…).
Śląsk
Ogrodniczka ze mnie żadna, ale że Hania roślinki baaaardzo lubi, to i ja się zainteresowałam. I wynalazłam piękne miejsce – Ogrody Kapias w Goczałkowicach-Zdroju. Na pewno nie raz tam wrócimy – Kamil widział idealny trawnik (kto w temacie, ten rozumie), ja dużo inspiracji (tak, w przyszłym roku się biorę za ogródek), a Hania – super plac zabaw i najpiękniejszy ogrodowy domek na świecie (przebił nawet mojego dotychczasowego faworyta z Mikołowa).
Długo zastanawiałam się, czy o chorzowskim zoo pisać, czy nie. W sumie dzieciom się bardzo podobało, mnie już trochę mniej (i bynajmniej nie chodzi mi tu o tłumy, których w majówkę się przecież tam spodziewałam).
Śląski Ogród Zoologiczny położony jest na terenie Parku Śląskiego w Chorzowie, miejsce jest więc idealne dla rodzin z dziećmi (oj tego parku to zazdroszczę mieszkańcom Katowic i Chorzowa bardzo, bardzo, bardzo, nawet pomimo jego lekkiego „zaniedbania”…).
Zoo jest duże (trzecie w Polsce pod względem powierzchni – po Gdańsku-Oliwie i Poznaniu), my byliśmy w nim kilka godzin i nie zobaczyliśmy nawet połowy zwierząt (ale też jakoś specjalnie się z tym oglądaniem nie spieszyliśmy i omijaliśmy np. mini zoo i place zabaw, na których był zbyt duży ruch ;p). Z tych, które widzieliśmy Hani najbardziej podobały się żyrafy, słoń i tygrysy. Hubert swojego zdania nie wyraził 😉
![]() |
| Mapa zoo. Źródło: www.zoo.silesia.pl |
Przed wyjazdem Hania przestudiowała książeczkę z mapą zoo i zwierzętami, które w nim się znajdują.
W trakcie jazdy też „czytała”. W efekcie doskonale wiedziała jakich zwierząt szukać (m. in. dlatego było takie oburzenie z powodu braku kangura…).
Przed zoo były prawdziwe tłumy, ale udało się wejść. Ciekawostką jest to, że piękna brama wejściowa pochodzi z niedalekiego Świerklańca. Pierwotnie była ozdobą wjazdu do tamtejszego pałacu (swoją drogą, odzyskujący swój dawny blask pałacowy park jest świetnym miejscem na spacer).
![]() |
| Źródło: wikipedia |
1 maja, kiedy odwiedziliśmy zoo, był Dzień Tygrysa. Właśnie dlatego przy tych zwierzakach spędziliśmy najwięcej czasu (i nie tylko dlatego, że tatusiowie stali w kilometrowej kolejce po frytki ;)).
Atutem chorzowskiego zoo są na pewno miejsca przygotowane z myślą o najmłodszych – mini zoo, place zabaw i park linowy Zoolandia (ten ostatni dodatkowo płatny). My z tych atrakcji tym razem nie skorzystaliśmy. Czy skorzystamy następnym razem? Nie wiem. Nie jestem pewna czy do chorzowskiego zoo wrócimy, mając w takiej samej odległości od domu zoo w Ostravie (klik).
PS. Za zdjęcia z zoo dziękuję Alicji i Darii 🙂
* * *
A po wizycie w zoo, korzystając z najpiękniejszej pogody w trakcie tegorocznej majówki, pozbieraliśmy stokrotki na wielkiej łące 😉 W ten sposób „zaliczyliśmy” pierwszy tego roku piknik.
* * *
Informacje praktyczne:
Śląski Ogród Zoologiczny, Park Śląski, Promenada Jerzego Ziętka 7, Chorzów, www.zoo.silesia.pl
Zoo jest czynne przez cały rok:
– maj – wrzesień: 9.00-19.00
– listopad – marzec: 9.00-16.00
– kwiecień – październik: dni robocze: 9.00-17.00, weekendy i święta: 9.00-18.00
Kasy zamykane są godzinę, a pawilony 15 min. przez zamknięciem zoo. Cennik znajdziecie tutaj. Dzieci do lat 3 wchodzą za darmo.
Kolejny obiekt Szlaku Zabytków Techniki na koncie Hani, kolejny i dla Huberta! (Hania była jeszcze tu, tu, tu i jeszcze tu, a razem z Hubertem oglądała ostatnio Szyb Prezydent). Tym razem wybraliśmy się do Mysłowic, do wielkiego królestwa strażaków, czyli Centralnego Muzeum Pożarnictwa. Oj to był dzień! (jak widać, Hania nie była Hanią tylko kotem, więc pewnie niektórzy z was się domyślają, że w CMP byliśmy tego samego dnia co na targach Guga Kids Design). Choć fascynacja strażakami – objawiająca się przede wszystkim oglądaniem przygód dzielnego Sama – powoli mija, w muzeum i tak się małej bardzo podobało. Najbardziej spodobała się ogromna przestrzeń i możliwość… biegania od eksponatu do eksponatu (choć nie wiem czy nazywanie wielkich strażackich aut nie jest nadużyciem 😉 )
Mysłowicki miś, ile razy jestem w CMP, tyle razy zastanawiam się skąd on się wziął 😉
Miś jest ciekawostką, najważniejsze w tym muzeum są jednak samochody (szkoda, że do żadnego nie można wsiąść 🙁 ).
Zobaczyć można kilkadziesiąt wozów strażackich, tych nowych, całkiem współczesnych, ale też starych. Najstarszym eksponatem jest drewniana sikawka z 1717 r.
Oprócz samych samochodów, które są wg mnie tam najciekawsze, zobaczyć można sprzęt strażacki, stroje galowe i robocze. Ta część wystawy jest na okalającej muzealną halę antresoli, można więc z niej też z góry oglądać wszystkie auta.
Jak widać muzeum jest naprawdę duże – oj było miejsca do biegania 😉
Oddzielną część stanowi ekspozycja poświęcona starym metodom walki z ogniem. Tam do zobaczenia jest m. in. stara sikawka i zdjęcia z akcji strażackich sprzed lat.
Po zejściu na dół jeszcze raz przeszłyśmy się po hali, żeby zobaczyć samochody jeszcze raz 😉
* * *
Oprócz stałych ekspozycji nadal można oglądać (pomimo tego, że na plakacie jest info, że wystawa do końca 2013 roku 😉 ) wystawę zabawkowych samochodzików strażackich.
Do zobaczenia w kolejnym obiekcie SZT! 🙂
PS. W muzeum byłam tylko ja i Hania, tata z Hubciem zostali na dworze 😉
* * *
Informacje praktyczne:
Centralne Muzeum Pożarnictwa, ul. Stadionowa 7a, Mysłowice, www.cmp-muzeum.pl
Godziny otwarcia: wtorek-niedziela, 10.00-16.00 (od kwietnia do października do 18.00).
Bilety: 4 i 5 zł, dzieci do lat 7 za darmo. W niedzielę wstęp wolny.
O wystawie w muzeum w nikiszowskim Maglu już pisałam tutaj (niestety już nie można jej oglądać). Dziś będzie o samym Nikiszowcu – chyba najbardziej znanym śląskim osiedlu. Tam swoje filmy kręcił Kazimierz Kutz, stąd pochodzą artyści Grupy Janowskiej (znacie?), to osiedle jest w końcu jednym z filarów Szlaku Zabytków Techniki. W ciągu kilku ostatnich lat wiele się tam zmieniło, klimat górniczego osiedla jednak pozostał (a może stał się jeszcze bardziej zauważalny?).























































