Tak, tak, mamy na Śląsku prawdziwą Oborę. W dodatku niezwykłą, bo to… las, a właściwe Arboretum Racibórz. Hania była w nim pierwszy raz, ale na pewno jeszcze tam wróci wiosną, gdy zacznie kwitnąć tamtejszy „magiczny ogród”. Arboretum to miejsce, w którym kolekcjonuje się drzewa i krzewy. Raciborski las zajmuje aż 162 hektary, jest więc gdzie chodzić. Co mnie zdziwiło, można tam naprawdę odpocząć od miejskiego, śląskiego zgiełku – w sobotnie, słoneczne przedpołudnie w zasadzie nikogo tam nie spotkaliśmy. Teren ten nigdy nie był przez człowieka wylesiany, dlatego jest tam naprawdę dużo starych drzew i innych roślin.
Śląsk
W zasadzie głównym celem naszej wyprawy z okazji Dania Taty był Śląski Ogród Botaniczny, ale po przyjeździe na miejsce okazało się, że na kolorowe kwiatowe mozaiki nie ma co liczyć. Roślin jest naprawdę dużo, wszystkie ładnie opisane, w zdecydowanej jednak większości ich stanowiska były zarośnięte trawą… No cóż, poszliśmy więc dalej w stronę wieży widokowej, z której widać nie tylko najbliższą okolicę. Z niej zobaczyliśmy też plac zabaw (akurat nie to ujęcie, ale tak lepiej widać).
Humanitarium Wrocław. Starszy brat Kopernika
No i przyszedł czas na drugą część wrocławskich przygód Hani (pierwszą możecie przeczytać tutaj). Gdy pytałam, czy wrocławianie polecają odwiedzenie Ogrodów Doświadczeń Humanitarium często słyszałam, że tak, ale mam wziąć pod uwagę, że to takie uboższe (bo starsze) Centrum Nauki Kopernik. Okazało się to zgodne z prawdą. Jak stwierdził Kamil (ja siedziałam na szkoleniu)- szału nie było, ale atrakcje z pewnością tak. Szczególnie dla młodszych dzieci (tak myślę, 3-5 latków), które zachwycają się prostymi urządzeniami i nie muszą być atakowane dziesiątkami multimediów.
Nie mogę napisać, że wyjazd do Wrocławia spełnił nasze oczekiwania, no nie mogę! Wszystko przez pogodę, która jest prawdziwym antybohaterem ostatnich tygodni, myślę, że nie tylko w moim prywatnym rankingu. Za to wszystko inne było po prostu świetne! Mój kurs okazał się strzałem w dziesiątkę, a Hania i Kamil mieli super towarzyszy, którzy pokazali im wiele wrocławskich atrakcji. Zresztą, zobaczycie sami. Dziś część pierwsza.
Zabieracie dzieci do sal zabaw? My od czasu do czasu organizujemy sobie z znajomymi takie „zabawowe” spotkania. Jako czujne matki zawsze staramy się przyjeżdżać z kochanymi tatusiami, żeby miał się kto dziećmi zająć (polecam! Przy kawie w sali zabaw czas szybciej płynie ;p). Pierwszy raz Hanka zaznała takich atrakcji jak miała trochę ponad roczek. Już wtedy jej się podobało. A my (czyt. rodzice) wpadliśmy jak śliwki w kompot… Jak się potem okazało, zabraliśmy młodą do chyba najlepszej sali zabaw na Śląsku – katowickiej Nibylandii. Byliśmy potem w kilku innych i… co jakiś czas musimy organizować wyjazd do Katowic, bo inne sale zabaw nie dorastają jej do pięt.
No i w ten weekend wybraliśmy się ponownie. Skorzystaliśmy z okazji, bo po ciepłym tygodniu pracy sobota okazała się dniem chłodnym i – jak to ostatnio bywa – deszczowym 🙁 Tak więc postanowiliśmy się pogodzie postawić i mimo wszystko się dobrze bawić. W Nibylandii jest to pewne! Zresztą, jak się świetnie nie bawić w takim miejscu?
![]() |
| fot. www.salazabaw.katowice.pl |
![]() |
| fot. www.salazabaw.katowice.pl |
![]() |
| fot. www.salazabaw.katowice.pl |
Jak zwykle spędziliśmy tam ponad dwie godziny. Hania wyhasała się za wsze czasy z kolegą Tymonem (i tatusiem oczywiście), ja w końcu poplotkowałam z dawno nie widzianą koleżanką przy kawie. Wszyscy byli więc zadowoleni 🙂 Co prawda dzieci wyjątkowo mało korzystały z atrakcji, pół pobytu spędziły… w samochodach, większość zdjęć mam więc bez głównych bohaterów w akcji 😉
Nibylandia urządzona jest w byłej sali gimnastycznej, dzięki czemu do dyspozycji dzieciaków są ogromne przestrzenie. Oprócz widocznych na zdjęciach wielkich konstrukcji jest też salka (właściwie spora sala;p) dla mniejszych dzieci, a w niej zabawki edukacyjne, wielkie klocki i bujaki.
Nawet przy wychodzeniu są atrakcje – po wizytach na basenie Hania uwielbia te suszarki 😉 A po czasie spędzonym w Nibylandii są one ZAWSZE potrzebne 😉
Informacje praktyczne:
Nibylandia. Kraina Dziecięcej Rozrywki, ul. Pawła Kołodzieja 44, Katowice-Murcki, www.salazabaw.katowice.pl
Ceny biletów można przejrzeć tutaj. My zawsze kupujemy bilet bez ograniczeń czasowych, bo naprawdę trudno z sali wyjść po godzinie (w weekendy kosztuje 30 zł).
Godziny otwarcia: codziennie od 10.00 do 20.00.



