Do Istebnej jeździmy często, Hania spędziła tam swoje pierwsze kilkudniowe wakacje (klik). Ostatnio byliśmy kolejny raz, rozpoczynając tym samym sezon wiosennych (choć był jeszcze śnieg) wycieczek. Na początek odwiedziliśmy miejsce, które zawsze mijaliśmy w drodze na Ochodzitą. Jakoś nigdy Leśny Ośrodek Edukacji Ekologicznej nas nie zainteresowało. Tym razem tam wstąpiliśmy i… na pewno nie była to pierwsza i ostatnia wizyta. Dzieciom bardzo się podobało (nawet Hubowi!). Szczególnie, że (jak zwykle) byliśmy sami 😉 Pomysł robienia sobie piątkowych, a nie weekendowych wyjazdów również zamierzam w tym roku uskuteczniać.
Śląskie
Przyznaję, ja za dużo nie wiedziałam. Ostatnio czytałam bardzo fajną książkę (Pierony. Górny Śląsk po polsku i niemiecku – polecam) i się trochę zainteresowałam tematem. Otwarte w październiku 2014 r. Muzeum Powstań Śląskich bardzo się przyczyniło do podwyższenia poziomu mojej wiedzy. Hania oczywiście na taką dawkę (a raczej kaliber) historii jest za mała, ale multimedia i dedykowana dzieciom trasa zwiedzania (myślę, że odpowiednia już dla dzieci z wczesnej podstawówki) i jej się podobały. Niewątpliwą zaletą naszej wizyty (piątkowe popołudnie) było też to, że byliśmy jedynymi zwiedzającymi. W sumie zaczynamy się do tego przyzwyczajać.
To chyba najdłużej powstający post w historii bloga 😉 Gdy go zaczynałam pisać miejsce było absolutną nowością i miałam nadzieję, że ja pierwsza je opiszę 😉 Nie wiem, czy ktoś mnie wyprzedził, mam nadzieję, że tu przeczytacie o nim po raz pierwszy 😉
Jeśli jeździcie popularną na Śląsku „wiślanką” to z pewnością długo zastanawialiście się co takiego dziwnego przy niej budują… Niby wiadomo było od dawna, ale mało kto wierzył (ja też ;p), że coś z tego będzie. No i w końcu się udało – Muzeum Ognia w Żorach otwarto bodajże w grudniu 2014 r.
Przyznaję, że budynek zwraca na siebie uwagę 🙂 Tak wygląda na wizualizacjach:
![]() |
| auto: Andrzej Grygiel /PAP |
My byliśmy tam na początku stycznia, w dniu, w którym… była awaria multimediów. Przyznacie, że w muzeum opartym na multimediach jest to mały problem 😉 Na szczęście po godzinie wszystko zaczęło działać.
Cała wystawa jest na poziomie -1. Na pierwszy rzut oka nie widać windy, ale jak się okazuje można do podziemi zjechać – winda jest w pomieszczeniu, w którym wyświetla się film, tuż przy schodach.
Wystawa naprawdę mi się podobała. Przywitali nas jaskiniowcy, których Hania oczywiście się śmiertelnie przeraziła. Zwiedzanie stanęło pod znakiem zapytania, ale udało się przejść obok naszych praprzodków i dowiedzieć się wielu rzeczy o tym jak ludzkość radziła sobie z ujarzmianiem ognia.
Muzeum składa się z 4 sal. W pierwszej przedstawiona jest historia ludzkości i ujarzmiania ognia. Opis opiera się na ciekawostkach, większości z nich nie znałam 😉
W gablocie pokazano czym przez stulecia krzesano ogień.
Trzecia sala była dużo spokojniejsza, choć wchodziło się do niej przez… ścianę ognia 😉
Niestety… Pan Szalony Naukowiec Hankę oczywiście przeraził i z innych stanowisk dostępnych w tej sali już nie korzystaliśmy… Może następnym razem 🙂
W Muzeum Ognia spędziliśmy dość dużo czasu. Na koniec Hubi dzielnie odpowiadał na pytania o „ogniste” ciekawostki ukryte na wystawie. Hania oczywiście podpowiadała 😉 Strasznie wszystko pokreślili i przy sprawdzaniu odpowiedzi „Żorek” stwierdził, że większość naszych typów była zła (a to nieprawda! ;p).
Po tym quizowym blamażu humor poprawiła nam szafa grająca – do wyboru były oczywiście tylko kawałki z ogniem w tekście 😉
* * *
Gdy pogoda będzie lepsza wybierzemy się jeszcze poszukać czterech figurek „Żorków”, będzie taki mały wstęp do wycieczki śladami wrocławskich krasnali 😉
* * *
Informacje praktyczne:
Muzeum Ognia, ul. Katowicka 3, Żory. Strony internetowej na razie brak, muzeum jest na Fb.
Godziny otwarcia: wt-pt: 9.00-16.00, sb-ndz: 12.00-17.00.
Bilety: 12 i 16 zł.
Bożonarodzeniowa szopka w Zagrodzie Żubrów w Pszczynie
Pierwszy raz odwiedziliśmy Pszczynę zimą. Przyznaję, że szopka w Zagrodzie Żubrów trochę mnie zawiodła, myślałam, że jest zaaranżowana jako żywa stajenka. Hani się podobało, szczególnie, że Józef… miał głowę – naszemu jej brakuje (mimo to dzielnie siedzi obok Maryi na parapecie i pilnuje Jezuska, co stało się z głową? NIE MAM POJĘCIA).
Cudze chwalicie! Ruchoma szopka w Rybniku-Ligockiej Kuźni
Jak pewnie wiecie, okres bożonarodzeniowy nierozerwalnie wiąże się z naszymi wyjazdami „na szopki”. W tym roku planach oczywiście Strumień, Panewniki, Kraków (tam w zeszłym roku nie dotarliśmy do szopki u Franciszkanów, a podobno warto). Do tego różne szopki w rybnickich kościołach. Właśnie przy okazji poszukiwań najładniejszej lokalnej stajenki odkryłam jedną świetną i wcześniej zupełnie mi nieznaną – ruchomą szopkę w małym drewnianym kościółku św. Wawrzyńca w rybnickiej dzielnicy Ligocka Kuźnia.


